Licówki kompozytowe, czy można je założyć na jednej wizycie i nie szlifować zębów?

Licówki kompozytowe, czy można je założyć na jednej wizycie i nie szlifować zębów?

Licówki kompozytowe. Zastanawiasz się nad szybką metamorfozą uśmiechu i pytasz, czy faktycznie licówki z kompozytu można założyć bez szlifowania. Czy rozwiążą każdy problem estetyczny? Jakie mają przeciwwskazania? Sprawdź, dla kogo są i kiedy warto je stosować.

Dlaczego licówki kompozytowe są lubiane przez pacjentów?

Po pierwsze dlatego, że dają szybkie efekty, a metamorfoza uśmiechu odbywa się praktycznie w trakcie jednej wizyty. Pacjent po prostu wychodzi z gabinetu z nowym uśmiechem. Jak szybko? Najczęściej po ok. 1-2 godzinach, co zależy od tego, czy tylko dobudowujemy kompozyt na pojedynczym zębie, czy też  wykonujemy licówki na wszystkich siekaczach. Za pomocą kompozytowych odbudów jesteśmy w stanie pozbyć się wielu estetycznych niedoskonałości czy kompleksów. Licówki kompozytowe poprawiają bowiem samopoczucie i dodają pewności siebie. Dzięki nim pacjenci chętniej i częściej się uśmiechają. Są też rozwiązaniem ekonomicznym w porównaniu do licówek porcelanowych. No i bardzo często, choć nie zawsze, można je wykonać bez szlifowania, co – jak się okazuje – jest dla pacjentów ważne w momencie podejmowania decyzji.

Czy pod licówki kompozytowe nie trzeba szlifować zębów?

W większości przypadków faktycznie nie musimy zbierać nawet milimetra szkliwa. Wystarczy je wytrawić, aby cieniutka warstwa kompozytu dobrze przywarła do powierzchni licowej zęba. Taka procedura jest w pełni odwracalna, to znaczy, że możesz zdjąć licówki i wrócić do naturalnego uzębienia. Ale są wyjątki. Jeśli bowiem jeden ząb wygląda jak brzydkie kaczątko wśród pięknych łabędzi, a przy tym jest tak samo duży jak pozostałe, to co wtedy? Nie możemy dołożyć warstwy kompozytu bez usunięcia chociaż ułamka milimetra szkliwa, bo ząb poddany metamorfozie stanie się po prostu nienaturalnie wielki w uśmiechu. Ingerencja w szkliwo jest wtedy konieczna. Na szczęście mówimy tutaj tylko o usunięciu warstwy szkliwa na poziomie dziesiątych milimetra, najczęściej między 0.2-0.5 mm. Nie należy się więc tego obawiać, ponieważ szkliwo jest zbudowane z materii nieorganicznej, a zeszlifowanie niewielkiej ilości jest w pełni bezpieczne dla uzębienia.

Co potrafią licówki kompozytowe?

Poprawiają kształt zębów w strefie uśmiechu, czyli od 4 do 4. Najczęściej stosujemy je, aby zlikwidować diastemę, czyli szparę między jedynkami. Poszerzamy nimi także inne zęby, gdy mamy do czynienia z tzw. szparowatością. Licówki przykrywają też różnego rodzaju anomalie szkliwne, wyrównują powierzchnie zębów, rozjaśniają uśmiech, maskują niektóre przebarwienia. Są w stanie również zamaskować rotacje zębów, gdy pacjent – z różnych powodów - nie chce leczyć się ortodontycznie. Łączą się z naturalnym uzębieniem dzięki sile adhezji, czyli przylegania. Świetnie sprawdzają się w przywracaniu uśmiechowi symetrii, gdy pacjent ma na przykład szczątkowe dwójki. Za pomocą licówek kompozytowych odbudowujemy także starte zęby, ale jednocześnie zakładamy wtedy aparat ortodontyczny. Ponieważ musimy zadziałać na przyczynę ścierania zębów. Inaczej to by było bez sensu! A najczęściej pacjenci ścierają zęby właśnie z powodu nabytej wady zgryzu, gdy z wiekiem obniża im się wysokość zwarcia i pogłębia zgryz.

Kompozyty są wtedy częścią ortodoncji? 

Dokładnie tak! Prowadząca terapię ortodontyczną dr Anna Duda podnosi najpierw wysokość zwarcia w zakresie trzonowców. Powstaje wtedy miejsce na odbudowę startych zębów. Następnie dzięki leczeniu ortodontycznemu nie ma ryzyka, że tzw. bondingi odpadną czy zetrą się. Zgryz jest więc rozklinowany, wysokość zwarcia podniesiona, a ustabilizowane trzonowce w triadach uniemożliwiają pacjentowi ścieranie kompozytów. Bardzo często kompozytowe odbudowy wykonujemy na wczesnym etapie leczenia ortodontycznego. Dzięki temu pacjent cieszy się też spektakularną poprawą wyglądu, co rekompensuje mu trudy dalszego noszenia aparatu. Najgorsze, co można zrobić, to zakładać licówki kompozytowe pacjentom zgrzytającym, z głębokim nagryzem. Bardzo szybko takie licówki zostaną zdewastowane poprzez bruksizm, czyli nawykowe zgrzytanie i zaciskanie zębów.

Jakie są przeciwwskazania dla licówek?

Przede wszystkim wspomniany wyżej bruksizm oraz związane z nim wady zgryzu, gdy pacjent dosłownie „zjada” własne zęby. Licówek kompozytowych bez szlifowania nie zakładamy także na zbyt duże zęby. Musimy wcześniej je dostosować za pomocą strippingu, by ich wielkość była proporcjonalna. I dopiero wtedy montujemy licówkę – kompozytową lub porcelanową. Licówki nie przykryją też niektórych typów ciemnych przebarwień. Nie są również wskazane, gdy nie mamy odpowiednio dużo powierzchni licowej zęba z powodu występowania rozległych ubytków. Warto się jednak zawsze skonsultować, bo to lekarz wie, na co może sobie pozwolić.

Jak wygląda zakładanie licówek kompozytowych?

Zaczynamy od konsultacji, która ma potwierdzić, że zęby, które będziemy upiększać, są zdrowe. Sprawdzamy, czy nie potrzebują podstawowego leczenia stomatologicznego. Następnie wykonujemy pełną diagnostykę RTG. To standard przed montażem licówek kompozytowych, a także ceramicznych i emax.  Diagnostykę wykonujemy po to, aby uniknąć sytuacji, w których montuje się licówki na zębach, wymagających leczenia kanałowego. Chodzi nam o to, aby pacjent płacił za to, co z nim zostanie przez wiele lat. Następnie analizujemy wspólnie uśmiech i ustalamy zakres metamorfozy. Na tym etapie dobieramy kolorystykę kompozytów. Praca nad licówkami kompozytowymi przypomina trochę rzeźbienie trójwymiarowej formy. Za pomocą kolejnych warstw kompozytów precyzyjnie tworzymy prawidłowy kształt zębów, a także naśladujemy cechy naturalnego uzębienia, jego przezierność, szklistość itd. Okazuje się, że nowoczesne kompozyty coraz lepiej imitują szkliwo pacjenta. Oczywiście wersją premium są licówki porcelanowe lub emax z dwukrzemianu litu. Dlaczego? Ponieważ te materiały idealnie odtwarzają wszystkie cechy szkliwa.

Jak dbać o licówki kompozytowe?

Z jednej strony tak jak o własne zęby: myjesz je dwa razy dziennie w domu oraz zgłaszasz się co 6 miesięcy na usuwanie kamienia i piaskowanie. Ponieważ kompozytowe licówki z czasem tracą połysk, dlatego zachęcamy, by co pół roku polerować je podczas gabinetowej higienizacji. Będą wtedy dłużej lśniące i czyste. Trzeba jednak pamiętać, że się je ma. Licówkami na przykład nie odgryzamy nitek czy metek od ubrań. Nie rozgryzamy też orzechów, łusek słonecznika, nie gryziemy ołówków czy ramek okularów. Wszystkie te nawyki mogą sprawić, że licówka odklei się lub uszczerbi. Trzeba się też liczyć z tym, że po latach licówki z kompozytu trzeba będzie wymienić na nowe. Ich żywotność zależy przede wszystkim od trybu życia, higieny oraz od tego, czy posiadacz kompozytowych odbudów np. pali papierosy i pije dużo kawy. Warto wtedy zastanowić się także nad licówkami porcelanowymi.